Tylko przyszłe mamy wiedzą, jaka to radość czuć ruchy swojego maleństwa pod sercem. Pod moim mieszka mały Oluś, któremu z chęcią oddałabym swoje serce…Ale nie mogę.
Nasz synek ma wrodzoną wadę serca HLHS (zespół niedorozwoju lewego
serca). Radość z powiększenia rodziny i macierzyństwa przeplata się ze
strachem i niepewnością, czy mój synek będzie żył.
Nasze troski zaczęły się, gdy Oluś był w
brzuchu 12 tydzień. Takie maleństwo, miał zaledwie 5 centymetrów
wielkości. USG pokazało znacznie powiększoną przezierność karkową.
Przerażeni, że nasz maluszek może być poważnie chory, zrobiliśmy
badania prenatalne. Po kolejnym USG okazało się, że Oluś ma krytyczną
stenozę zastawki aortalnej. Zwężenie było tak duże, że nie można było
czekać do rozwiązania. W 22 tygodniu ciąży przez mój brzuch do serduszka Olusia wbito igłę, żeby naprawić zastawkę. Nie była to łatwa decyzja, ale chodziło o ratowanie serduszka Olusia. Na darmo – zabieg nie przyniósł rezultatów…
Amelia przyszła na świat w 36 tygodniu
ciąży, 4 września 2011 roku. Drobniutka, bo ważąca tylko 2480 gramów,
Amelia otrzymała 10 punktów w skali Apgar. Wydawałoby się, że jest
okazem zdrowia.
Pierwsze niepokojące objawy - nienaturalne wygięcie ciała.
Potem oczopląs. Napięcie mięśniowe. Skąd u zdrowego dziecka takie
objawy? Wyniki toksoplazmozy nie były najlepsze, mimo że w ciąży były
sprawdzane.
Michał urodził się
przez cesarskie cięcie. Zaraz po porodzie powiedziano mi całą, nową
prawdę - „Pani dziecko, chłopczyk, urodził się z zarośniętym układem
wydalniczym, spodziectwem, wadą serca, wadą kończyn górnych,” –
usłyszałam wszystko, co młoda mama, „chciałaby usłyszeć”. Po porodzie
nie widziałam synka, zabrali mi go od razu. Nie rozumiałam, co się
dzieje. Przecież był badany tyle razy…
Michałek w trzeciej
dobie życia został poddany pierwszej operacji ratującej życie. Pierwszy
raz zobaczyłam go dopiero na sali pooperacyjnej, po zabiegu. Podłączony
do rurek, taki biedny i bezsilny. Był już na świecie 3 dni, a ja
nawet nie miałam go na rękach..
Jak opisać dźwięk głosu mamy? Dla
dziecka jest to najważniejszy głos na świecie. Ten najcieplejszy,
najukochańszy. On potrafi ukoić największe strachy, zaśpiewać kołysankę,
która utuli do snu. 4-miesięczna Tosia bardzo chciałaby usłyszeć głos swojej mamy, jednak w jej uszkach szumi cisza.
Tosia urodziła się jako wcześniaczek z
rozszczepem podniebienia oraz niedosłuchem obustronnym. Lekarze nie
wiedzą, dlaczego tak się stało. Rodzice cieszą się, że mogą tulić swoją
cudowną kruszynkę, całować jej słodkie rączki i nóżki, malutki nosek. - Najbardziej bolesne jest, gdy mówimy do naszej córeczki, a ona nie reaguje wpatrzona w ruch naszych ust…
Cieszcie się, ze jesteście zdrowi, bo nie którzy nie mają tyle szczęścia..














